Handlowiec firmy ochroniarskiej może obiecać Ci wszystko

Handlowiec firmy ochroniarskiej może obiecać Ci wszystko.
Szybki dojazd. Profesjonalny patrol. Całodobową opiekę. Natychmiastową reakcję i bezpieczeństwo całej rodziny.
Podpisujesz umowę, handlowiec realizuje swój wynik i znika. Od tego momentu często przestaje być Twoim opiekunem, bo nie ma żadnego realnego wpływu na stację monitorowania, liczbę patroli ani sposób prowadzenia interwencji.
Kiedy naprawdę potrzebujesz pomocy, nie rozmawiasz już z człowiekiem, który składał obietnice. Zostaje ogólnopolska infolinia, numer umowy i konsultant działający według procedury.
Jesienią, gdy szybciej zapada zmrok i zaczyna się okres zwiększonego ryzyka włamań, warto sprawdzić, co naprawdę kupiliśmy.
Ochronę czy tylko abonament?
Jesień daje włamywaczom lepsze warunki
Jesień nie tworzy złodziei. Daje im jednak znacznie więcej możliwości.
Zmrok zapada wcześniej. Osiedla szybciej pustoszeją, a oświetlone wnętrza domów z daleka pokazują, czy ktoś znajduje się w środku. Regularny rytm dnia mieszkańców staje się łatwiejszy do rozpoznania.
Jednocześnie zmieniają się sami sprawcy.
Współczesny włamywacz nie zawsze działa przypadkowo. Może wcześniej obserwować nieruchomość, sprawdzać godziny wyjazdów domowników, rodzaj alarmu, rozmieszczenie kamer i czas reakcji ochrony. Może korzystać z informacji publikowanych w mediach społecznościowych albo wejść do budynku pod pretekstem wykonania usługi.
Skala zagrożenia rośnie, a sprawcy stają się coraz lepiej zorganizowani. Nasza świadomość tego, jak powinna wyglądać profesjonalna ochrona, nadal pozostaje jednak bardzo niska.
Części branży jest to na rękę.
Klient, który nie zna standardów, wybiera największe logo, najniższą cenę i najlepiej brzmiącą obietnicę. Nie wie, o co zapytać, więc zakłada, że każda agencja działa podobnie.
Nie działa.
Znane logo nie gwarantuje, że ktoś zdąży Ci pomóc
Największe firmy ochroniarskie dysponują potężnymi strukturami sprzedaży, rozbudowanymi infoliniami, działami reklamacji i procedurami przygotowanymi na niemal każdą skargę.
To nie musi oznaczać równie silnej struktury operacyjnej.
Duża organizacja może doskonale radzić sobie z podpisywaniem umów i tłumaczeniem opóźnień, a jednocześnie posiadać zbyt mało patroli w stosunku do liczby obsługiwanych klientów.
Jeżeli cena abonamentu została zaniżona do poziomu, który dobrze wygląda wyłącznie w ofercie, gdzieś trzeba znaleźć oszczędności. Najłatwiej ograniczyć liczbę pojazdów, zwiększyć obszar obsługiwany przez jeden patrol, obniżyć wymagania wobec pracowników albo zrezygnować z regularnych szkoleń.
Skala firmy nie tworzy automatycznie większej liczby patroli. Niska cena również nie powoduje, że patrol zaczyna jechać szybciej.
Dlatego cena jest jednym z najgorszych kryteriów wyboru ochrony.
Nie kupujemy przecież zwykłej usługi abonamentowej. Kupujemy gotowość ludzi, pojazdów, operatorów i całego systemu do działania w chwili realnego zagrożenia.
Tego nie da się zapewnić za cenę oderwaną od kosztów profesjonalnej ochrony.
Twój dom i kontrakt za milion. Gdzie pojedzie patrol?
Wyobraź sobie, że w tej samej chwili uruchamia się alarm w Twoim domu oraz w obiekcie dużego klienta korporacyjnego.
Dostępny jest jeden patrol.
Gdzie zostanie wysłany najpierw?

Odpowiedź powinna zależeć od charakteru zagrożenia, obecności ludzi, odległości patrolu i realnego ryzyka dla życia. W modelu sterowanym przede wszystkim przez wyniki finansowe może jednak pojawić się zupełnie inne kryterium: wartość kontraktu i wysokość ewentualnych kar umownych.
Utrata klienta płacącego kilkadziesiąt złotych miesięcznie kosztuje mniej niż utrata kontraktu wartego setki tysięcy lub miliony.
Excel potrafi szybko policzyć, które ryzyko bardziej opłaca się firmie.
Problem w tym, że dla Ciebie ten jeden alarm może oznaczać najgorszy scenariusz w życiu. Włamanie może przestać być zdarzeniem dotyczącym wyłącznie mienia. Jeżeli w domu znajdują się mieszkańcy, może zmienić się w rozbój, pobicie, pozbawienie wolności albo sytuację z użyciem niebezpiecznego narzędzia czy broni.
Wtedy nie interesuje Cię wartość Twojej umowy w systemie sprzedażowym.
Potrzebujesz pomocy.
Trzy miesiące gratis nie cofają włamania
Alarm uruchamia się w środku nocy. Ktoś próbuje wejść do domu, w którym śpi cała rodzina.
Patrol przyjeżdża po kilku godzinach.
Firma przyjmuje reklamację. Konsultant przeprasza. Klient otrzymuje kilka miesięcy abonamentu gratis i wyjaśnienie, że wystąpiła „wyjątkowo duża liczba zdarzeń”.
Na papierze problem został rozwiązany.
Tylko co z tego?
Darmowy abonament może zrekompensować fakturę. Nie cofnie włamania. Nie zwróci skradzionego poczucia bezpieczeństwa i nie zmieni tego, co mogło wydarzyć się z domownikami.
Ochrony nie kupujemy na setki spokojnych nocy. Kupujemy ją na tę jedną noc, podczas której naprawdę będziemy potrzebować pomocy.
Ochrona ma skutecznie reagować, a nie sprawnie tłumaczyć się po zdarzeniu.
Sprzedawca nie może być jedyną twarzą firmy
W klasycznym modelu sprzedażowym handlowiec odpowiada za podpisanie umowy. Jest rozliczany z liczby klientów i wysokości sprzedaży.
Najczęściej nie zarządza patrolami, nie pracuje na stacji monitorowania i nie odpowiada za późniejszą jakość interwencji. Może więc obiecać bardzo wiele, nie mając realnego wpływu na realizację tych obietnic.
W Securand przyjęliśmy inny model.
Opiekun regionu jest jednocześnie agentem ochrony i pracuje na pierwszej linii. Zna teren, lokalne zagrożenia, rozmieszczenie patroli, charakter chronionych obiektów oraz sposób działania zespołu operacyjnego.
Organizacyjnie przypomina to rolę dzielnicowego w Policji, oczywiście bez policyjnych uprawnień. Klient ma jednak kontakt z konkretną osobą odpowiedzialną za dany rejon, a nie wyłącznie z ogólnopolską infolinią oderwaną od lokalnej sytuacji.
Opiekun regionu nie kończy swojej pracy w chwili podpisania umowy. Może pomóc przy nietypowym zdarzeniu, zmianie poziomu zagrożenia, serii włamań w okolicy albo konieczności dostosowania zabezpieczeń.
Zna ludzi odpowiedzialnych za reakcję i sam rozumie, jak wygląda praca operacyjna.
Dzięki temu obietnica złożona klientowi nie jest wyłącznie zapisem w prezentacji handlowej. Musi mieć pokrycie w możliwościach konkretnego regionu.
Dobra ochrona powinna wiedzieć, co dzieje się na jej terenie
Prywatna agencja ochrony nie jest Policją i nie posiada jej uprawnień. Powinna jednak działać z podobną dyscypliną informacyjną i operacyjną.
Musi znać teren, analizować własne interwencje, lokalne komunikaty i powtarzające się sposoby działania sprawców. Powinna wiedzieć, czy w danym rejonie pojawiła się seria włamań, jakie nieruchomości są wybierane i czy zauważono nowy sposób pokonywania zabezpieczeń.
Nie chodzi o tworzenie tajnych baz danych ani udawanie służb państwowych.
Chodzi o prawdziwe rozpoznanie:
- analizowanie zdarzeń i prób włamań,
- identyfikowanie powtarzających się metod działania,
- przekazywanie klientom ostrzeżeń,
- zwiększanie gotowości patroli w zagrożonym rejonie,
- aktualizowanie procedur i sposobu zabezpieczenia obiektów,
- wyciąganie wniosków po każdej poważnej interwencji.
Firma ochroniarska nie powinna biernie czekać, aż sprawca dotrze do kolejnego klienta.
Powinna ostrzegać, reagować na zmianę sytuacji i pomagać klientom przygotować się, zanim dojdzie do zdarzenia.
Dość ludzi z przypadku i standardów sprzed trzydziestu lat
Samochód z napisem „ochrona”, kamizelka i radiotelefon nie tworzą profesjonalnego patrolu.
Człowiek wysyłany do domu, w którym może znajdować się włamywacz, powinien umieć ocenić zagrożenie, zabezpieczyć mieszkańców, prawidłowo przekazać informacje Policji, udzielić pierwszej pomocy i działać zdecydowanie w granicach swoich uprawnień.
Musi być przygotowany również na sytuację, w której sprawca jest agresywny, działa w grupie albo posiada niebezpieczne narzędzie czy broń.
Nie oznacza to szukania konfrontacji. Oznacza gotowość do ochrony życia, ograniczenia rozwoju zagrożenia i właściwej współpracy ze służbami.
Przez lata część branży budowała kulturę niewychylania się. Pracownik miał spokojnie przejść zmianę, nie podejmować trudnych decyzji i unikać sytuacji, po których trzeba byłoby składać zeznania lub pojawiać się w sądzie.
Taki model nie odpowiada współczesnym zagrożeniom.
Dzisiaj skuteczne mogą być tylko firmy, które zdecydowanie podnoszą poziom swojej gotowości operacyjnej. Niemal „militaryzują się” w dobrym znaczeniu tego słowa, czyli wprowadzają dyscyplinę, dowodzenie, specjalistyczne wyposażenie, regularne szkolenia i jasne procedury działania.

Nie chodzi o przebieranie pracowników za komandosów. Chodzi o standard przygotowania.
Doświadczona kadra musi uczyć nowych pracowników współczesnych metod działania, a nie przekazywać im stare przyzwyczajenia polegające na tym, żeby niczego nie zauważyć i spokojnie dotrwać do końca zmiany.
Zanim podpiszesz umowę, sprawdź siedem rzeczy
Nie pytaj wyłącznie o wysokość abonamentu i liczbę darmowych interwencji. Zanim powierzysz firmie bezpieczeństwo domu i rodziny, sprawdź:
- Czy agencja ma dobrze wyszkolony personel? Zapytaj, jak wygląda rekrutacja, szkolenie oraz późniejsza weryfikacja umiejętności patrolowników i operatorów.
- Kto faktycznie kieruje firmą? Czy są to specjaliści posiadający konkretną wizję bezpieczeństwa, czy menedżerowie realizujący przede wszystkim politykę cięcia kosztów?
- Jakie wyposażenie i przeszkolenie mają patrole? Sam mundur i oznakowany samochód nie wystarczą. Liczą się środki ochrony, łączność, pierwsza pomoc, znajomość procedur i umiejętność oceny zagrożenia.
- Czy patrol poradzi sobie z agresywnym lub uzbrojonym sprawcą? Nie chodzi o obietnicę filmowej konfrontacji, lecz o przygotowanie do ochrony życia i prawidłowego działania w sytuacji wysokiego ryzyka.
- Co wydarzy się, jeżeli podczas włamania w domu znajdują się mieszkańcy? Procedura nie może wyglądać tak samo jak przy alarmie z pustego magazynu. Obecność ludzi powinna całkowicie zmieniać ocenę ryzyka.
- Czy firma zna aktualne zagrożenia występujące w Twoim rejonie? Agencja powinna analizować lokalne zdarzenia i ostrzegać klientów, jeśli pojawia się seria włamań albo nowy sposób działania sprawców.
- Czy będziesz mieć kontakt z opiekunem regionu? W nietypowej sytuacji potrzebujesz człowieka, który zna teren, Twój obiekt i zespoły operacyjne. Nie tylko ogólnopolskiej infolinii, której pracownik nie potrafi powiedzieć, gdzie znajduje się patrol jadący z pomocą.
Jeżeli przedstawiciel firmy nie potrafi odpowiedzieć na te pytania konkretnie, prawdopodobnie sprzedaje usługę, której działania sam nie zna.
Najnowocześniejszy alarm nie pomoże, jeśli został źle zaprojektowany
Bezpieczeństwo nie zaczyna się od wyboru producenta alarmu. Zaczyna się od analizy zagrożenia i wyboru profesjonalnej firmy ochroniarskiej.
Inaczej zabezpiecza się mieszkanie w bloku, inaczej dom z dużym ogrodem, a jeszcze inaczej nieruchomość osoby prowadzącej biznes, publicznie pokazującej swój majątek albo narażonej na przestępstwo ukierunkowane.
System powinien zostać zaprojektowany przez specjalistę, który rozumie sposób działania sprawców. Nie wyłącznie przez instalatora polecającego te urządzenia, na których otrzymuje najlepszą marżę od dystrybutora.
Można mieć kilkanaście kamer i jedynie nagrać całe włamanie.
Można mieć alarm, który uruchomi syrenę, ale nie spowoduje żadnej skutecznej reakcji.
Można otrzymać powiadomienie na telefon, którego nikt nie zauważy podczas snu.
Technologia ma wartość dopiero wtedy, gdy staje się częścią zaplanowanego procesu: wykrycie, weryfikacja, reakcja.
Właśnie dlatego system alarmowy, monitoring, stacja monitorowania, aplikacja napadowa i patrol interwencyjny nie mogą funkcjonować jako oddzielne produkty.
Muszą tworzyć jeden system odpowiedzialności.
Bezpieczeństwo zaczyna się od właściwego sposobu myślenia
Skończyły się czasy, w których bezpieczeństwo we własnym domu można było traktować jako coś oczywistego.
Dzisiaj wymaga ono świadomego wyboru firmy, właściwie zaprojektowanej techniki, sprawnej stacji monitorowania, regularnie szkolonego personelu i patrolu gotowego do działania, gdy sytuacja przestaje być przewidywalna.
Dodatkowym narzędziem może być nowoczesna aplikacja napadowa, taka jak AlertMe, która pozwala człowiekowi dyskretnie wezwać pomoc również wtedy, gdy sprawca znajduje się już w domu.
Niektórzy właściciele rozważają także posiadanie broni. Może ona stanowić ostatnią warstwę ochrony wyłącznie dla osoby posiadającej odpowiednie pozwolenie, przygotowanie, regularny trening i bezpieczne warunki przechowywania. Nie zastąpi alarmu, rozpoznania zagrożeń ani profesjonalnej reakcji.
Najpierw powinna działać ochrona. Później narzędzia.
Nie wybieraj najtańszego abonamentu. Wybierz system, na którym będziesz mógł polegać podczas najgorszej nocy w swoim życiu.
Ochrona ma reagować, a nie tłumaczyć się po zdarzeniu
W Securand opiekun regionu jest częścią zespołu operacyjnego. Zna teren, lokalne zagrożenia, możliwości patroli oraz obiekty znajdujące się pod jego opieką.
Łączymy rozpoznanie zagrożeń, systemy alarmowe, monitoring, własną stację monitorowania, aplikację napadową AlertMe i patrole interwencyjne w jeden proces ochrony.
Zacznij od profesjonalnego audytu. Sprawdzimy nie tylko urządzenia zamontowane w budynku, ale przede wszystkim to, czy cały system będzie potrafił skutecznie zareagować podczas realnego zagrożenia.
O autorze
Detektyw Kamil Sobkiewicz
Ochrona firm, kontrwywiad gospodarczy, audyty bezpieczeństwa, działania detektywistyczne i zabezpieczenie kryzysowe.
Zacznij od audytu, nie od abonamentu
Securand łączy rozpoznanie zagrożeń, systemy alarmowe, monitoring, własną stację monitorowania, aplikację napadową AlertMe i patrole interwencyjne w jeden proces ochrony. Sprawdzimy, czy Twój system realnie zareaguje w chwili zagrożenia.
